Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved: Umm Latifa (in Saudi Kingdom) 2013-2009 http://kuchniaarabska.blogspot.com/
Przepisy i zdjęcia są dziełem autorki bloga, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody zabronione.

Respect Copy rights - they are reserved. Copying and publishing any material from the blog, without a written permit from the author, forbidden.

piątek, 20 listopada 2009

qahwa- arabska kawa


Arabską, a raczej - saudyjską kawę przyrządza się ze zmielonych uprażonych ziaren - oczywiście arabskiej kawy (niestety moja wiedza jakie to ziarna jest ograniczona, kupujemy je w całości w workach, potem prażymy subtelnie i mielimy), mielonego kardamonu, goździków, wstążeczek szafranu. Sposób przyrządzania kawy może się różnić w zależności od regionu. Do przygotowywania kawy służą specjalne naczynia. Dwa -


- w większym gotuje się kawę - do wrzącej wody wsypuje odpowiednią ilość zmielonej kawy (1 litr / 2 duże łyżki zmielonej kawy) i gotuje około 30 minut, po domu rozchodzi się jej specyficzny orzechowy zapach. Następnie wywar przelewa się do drugiego naczynka (fusy zostają w większym), stawia je na małym ogniu i dodaje zmielone ziarna kardamonu (ilość proporcjonalną do ilości zmielonej kawy). Czeka się chwilę, aż kawa z kardamomem zabulgocze (co bardzo ważne: tylko r a z) - i gotowe. My przelewamy kawę (oczywiście bez kardamonowych fusów) do termosu, aby była dłużej ciepła, nie traci wówczas smaku choć i jak teściowa zaleca i w termosie nie powinna długo przebywać. Kawy nie pije się dużo.  Nie wszystkim przybyszom też smakuje, jest tak różna od kawy, którą znamy, iż zaskakuje i nieczęsto po pierwszym łyku zachwyca. Trzeba się po prostu mentalnie przestawić. Do dobrego tonu należy wypicie co najmniej trzech maleńkich filiżanek.



Kawa podawana jest zawsze na początku wizyty, obok wody, soków i daktyli.

czwartek, 12 listopada 2009

pikantnie i ostro...


 
czyli - sos siostry mego męża! Można używać do wszystkiego - w Arabii często dodajemy go do kanapek z serem feta, ale można też i do mięs, kurczaka... Jak kto lubi!

Składniki:
  • 500 gr małych ostrych czerwonych papryczek
  • główka czosnku
  • średni pomidor
  • zielone oliwki w plasterkach ok. 100 gr
  • koncentrat pomidorowy (2 łyżki stołowe)
  • kwasek cytrynowy
  • sok z 1/2 cytryny
  • olej (rzepakowy, słonecznikowy)
  • oliwa z oliwek
  • sól

Papryczki pokroić na cienkie plasterki (wraz z ziarnami) wrzucić do garnka o grubym dnie. Wlać łyżkę stołową oleju rzepakowego lub słonecznikowego, dobrze wymieszać. Na maleńkim ogniu dusić pod przykryciem - często mieszając.
Po 5 min. dodać czosnek (1 główka, ząbki obrane ze skrórek i przekrojone na pół wszerz) - w trakcie gotowania czosnek zmięknie, a potem wkomponuje się w całość sosu. Dusić nadal, mieszając.
Po 5 min. (kiedy ząbki czosnku będą miękkie) dodać pokrojony na małe kawałki pomidor oraz 2 łyżki stołowe koncentratu pomidorowego. Znów dusić pod przykryciem, mieszając. Uważać, by się nie przypaliło (stąd na najmniejszym ogniu).
Po 5 min. dodać zielone oliwki, wymieszać, przykryć, dusić.
Po 7 min. dodać sos: do soku z 1/2 cytryny dodać soli i kwasku cytrynowego (z tym ostatnim uważać) wedle własnego gustu i smaku; całość wlać do garnka i dobrze wymieszać.
Wyłączyć ogień, dodać 8 łyzek stołowych oliwy z oliwek. Wziąć tłuczek do ziemniaków i cisnąć masę w garnku aż wydzieli się sok, a wszystkie składniki się rozgniotą (nie należy oczekiwać iż sos będzie miał jednolitą konsystencję).
Nakładać do słoiczków, zalać oliwą z oliwek - w takim stanie przetrwa w lodówce z 3 tygodnie.
Jeśli sos wyjdzie za ostry, następnym razem można dodać więcej oliwek.

 
Smacznego!

środa, 30 września 2009

rożki z ciasta francuskiego


Pyszności, proste i w każdych warunkach do wykonania; 
przepis od rodowitej Saudyjki - siostry mego męża!


Składniki:
  • ciasto francuskie pokrojone na kwadraty 10 cm x 10cm (można mniejsze, jak kto woli)
  • nadzienie:
  • 1 szklanka wody
  • 4-5 dużych kopiastych łyżek mleka w proszku
  • 2 małe łyżeczki cukru
  • 2 łyżki drobniutkiej kaszy manny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej (w Arabii używamy tej ostatniej)
  • cukier waniliowy (lub esencja)
  • qiszta (dla tych, którzy przebywają w Arabii:) lub 2-3 kawałeczki serka kiri (ale bez tego można się obyć)
polewa:
  • 1 szklanka wody
  • 1 szklanka cukru
  • opcjonalnie jak kto lubi: kilka kropli soku z cytryny lub łyżka

Najpierw nadzienie: wodę rozrobić z mlekiem w proszku - najlepiej sypnąć mleka obficie, tak aby smak był bogaty; zagotować ale nie do wrzenia; dodać cukier, cukier waniliowy, kaszę mannę; rozrobioną uprzednio z małą ilością zimnej wody mąkę kukurydzianą (lub ziemniaczaną). Mieszać do zgęstnienia, najlepiej jeśli masa jest bardzo gęsta, o wiele gęstsza od budyniu. Zdjąć z ognia, dodać 2 kostki serka kiri (lub 3 duże łyżki qiszta'y). Wymieszać dokładnie i wystudzić.

 Z kwadratów ciasta francuskiego kleić rożki, wkładać małą łyżeczką nadzienie (im więcej go tym większa pycha), sklejać dokładnie rożki, układać na blasze (można wyłożyć folią aluminiową delikatnie posmarowaną olejem). Posmarować pędzelkiem zanurzonym w mleku lub żółtku jaja (ja często z tej operacji rezygnuję i bez tego jest dobre). Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec. Wybrać dogodną dla ciasta francuskiego temperaturę ;), kiedy rożki urosną i się zezłocą (lub lekko zbrązowieją - zależy jaką opcję kto lubi), wyjąć i wystudzić.

Polewa (można przygotowywać, kiedy rożki siedzą w piekarniku): wodę i cukier do garnka, dodać ewent. krople soku z cytryny (lub wodę różaną - z nią też nie przesadzać; lub miodu dużą łyżkę); zagotować, trzymać na małym ogniu aż troszkę zgęstnieje.

Rożki po wyjęciu z piekarnika skropić polewą (jeśli jej będzie za dużo mogą się rozpłynąć, więc delikatnie polecam na początku).

I gotowe! Najsmaczniejsze ciepłe...

wtorek, 25 sierpnia 2009

sambusa - kruche pierożki


Pierożki sambusa!  - przygotowywane ze specjalnego ciasta (cieniuteńkie długie płaty) z nadzieniem różnorodnym (kurczak z przyprawami - cynamonem, pieprzem, solą, sproszkowaną czarną cytryną - i papryczkami chili; topionym serem z kurrath - lokalna odmiana listków szczypioru delikatniejsza w smaku; serem feta lub na słodko) są przekąską charakterystyczną dla miesiąca ramadan. Lądują na stole jako jedno z dań iftaru - posiłku przerywającego post. Ich przygotowanie jest dość pracochłonne - saudyjskie panie domu (jeśli nie kupują gotowców) zaczynają ich klejenie na kilka dni przed ramadanem. Pierożki się zamraża, a potem partiami smaży na głębokim oleju. Ja próbowałam zmodyfikować w piekarniku, ale niestety - nie ten smak...

sobota, 20 czerwca 2009

na ochłodę - arabskie lody -


- czyli "buza" (bouza)

Przepyszne smakowo i kolorystycznie. Lekkie, cierpkie, o "gumowej" - delikatnie ciągnące się - konsystencji dzięki tajemniczemu dodatkowi - mastyksowi ;). Na upały saudyjskie - wyśmienite!

sobota, 6 czerwca 2009

kuchnia arabska

Polecam tym z Państwa, którzy interesują się kuchnią arabską (tzn. krajów arabskich ogólnie) kupno książki Katarzyny Pospieszyńskiej "Kuchnia Arabska" (mój egzemplarz wydało Wydawnictwo Spółdzielcze 1991).
Można ją utrafić w necie na aukcjach (w księgarniach internetowych nie znalazłam). Ja kupiłam w Polsce lata temu, zupełnie przypadkowo, za... 1,90 PLN :-)...
Książka zawiera mnóstwo ciekawych przepisów na dania (zakąski i przystawki, pierożki, paszteciki i kulebiaki, zupy, potrawy z jaj, ryb, drobiu, mięsa i warzyw) różnych krajów arabskich (min. Tunezji, Egiptu, Maroka, Syrii, znalazłam też saudyjskie dania dwa ;-). 

niedziela, 24 maja 2009

ryżu, ryżu, ryżu dajcie...


Saudyjczycy uwielbiają ryż i przyrządzają go na różne sposoby. Pamiętam pierwszy dzień mego pobytu w Arabii (któż by zapomniał!), kiedy to odwiedziły nas teściowa i siostra mego męża...Oczywiście przybyły z masą jedzenia. Teściowa odkrywając poszczególne dania, wymieniając nazwy i składniki, "doszła" do garnka, w którym znajowały się... ziemniaki puree okraszone zbrązowioną cebulką i powiedziała: "To specjalnie dla ciebie, wiem, że w Polsce lubicie ziemniaki"... A ziemniaki smakowały dokładnie tak, jak te przygotowywane przez moją Babcię... I rozczuliłam się....
Ale wracając do ryżu, ryż mojej teściowej można jeść łyżkami, sam. Smakuje wybornie. Sekretem oczywiście jest metoda gotowania samego ryżu oraz dodatki do niego. Ryż (1 miarka ryżu + 2 miarki wody), przepłukany wrzuca się do osolonej wrzącej wody. Na początku gotuje się na intensywnym ogniu, po pewnym czasie ogień się zmniejsza, a gdy ryż wchłonie wodę, natychmiast wyłącza i trzyma przez pewien czas w garnku. W międzyczasie na maleńkim ogniu, na oleju podsmaża się cebulkę (dużo, drobno pokrojonej). Kiedy ta zbrązowieje i stanie się chrupiąca - odsącza się olej, i ryż okrasza cebulką (delikatnie mieszając). Dodaje się jeszcze: podsmażone orzeszki pinii, spażone uprzednio wrzątkiem rodzynki i migdały (płatki bez skrórki) też podprażone. Oczywiście, nie trzeba wrzucać wszystkiego do ryżu, u nas najczęściej jada się go z cebulką i orzeszkami pinii. Można też sam ryż (jeśli nie dodajemy cebulki) skropić delikatnie olejem pozostałym po podsmażonej cebulce i delikatnie wymieszać. Ziarenka się oddzielają, ryż nabiera smaku... Nie dla tych, którzy na diecie :).

p.s. Ryż teściowej jest zawsze sypki, mi nie zawsze się to udaje, ale nie poddaję się... ;-)

środa, 6 maja 2009

mathlutha czyli saudyjski trójniak

jak to sobie potrawę przyniesioną kilka dni temu wstecz przez moją Teściową nazwałam, to znaczy nazywa się mathlutha naprawdę, a ja sobie przełożyłam. Pycha jak zwykle, przepisu nie mam, bo przygotowuje się kilka dobrych godzin... Więc wolałam się delektować smakiem, niż analizować dane kucharskie.

Ale wiem tyle: potrawa składa się z trzech warstw (stąd nazwa pochodząca od liczby trzy, thalatha), dolna to (zob. >) dżirisz (ale bez elementu drobiowego) środkowa: qursan, górna ryż (oczywiście wszystko gotowane pieczołowicie z przyprawami) na którym układa się kawałki gotowanego mięsa (baraninka) do tego masa cebulki przysmażonej tak jak lubię, przypraw (m.in. obowiązkowo cynamon, suszona cytryna zwana czarną, ostre papryczki gotowne z ryżem) i udekorowane - jak wiadać kawałkami pomidorów, jajkiem, ostrymi papryczkami, cytryną i podprażonymi orzeszkami pinii... Powinnam zdecydowanie się nauczyć przygotowywać choć dżirisz (i Mamo Ammara obiecuje jak się nauczę tym dobrym sposobem domowym przygotowywać napiszę "jak to się robi").

Aha, no i danie zaserwowane na bardzo popularnych w Arabii naczyniach z cienkiej stali (tutaj głeboka micha o średnicy około pięćdziesięciu cm).

poniedziałek, 30 marca 2009

czarnuszka siewna - habba sauda


o niezwykłych właściwościach zioła zwanego habba sauda, łac. nigella sativa, pol. czarnuszka siewna (zob WIKIPEDIA); której użycie zalecał Prorok Muhammad...
Przekazał Khalid bin Sad: Wyruszyliśmy w drogę w towarzystwie Ghaliba bin Abjar. Po drodze zachorował i był wciąż chory, kiedy dojechaliśmy do Medyny. Ibn Abu Atiq odwiedził go i powiedział: „Leczcie go habba sauda. Weźcie pięć, siedem ziarenek, rozgniećcie je (i zmieszajcie proszek z olejem) i zakropcie mu mieszankę do nosa, albowiem Aisza przekazała mi, że słyszala jak Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) mówił: "Habba sauda jest lekarstwem na wszystkie choroby, oprócz as-sam". Aisza zapytała: "Co to as-sam?". Powiedział: "Śmierć." [Sahih Buchari, Księga Medycyny]
Przekazał Abu Huraira: Słyszałem, jak Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) mówił: „Habba sauda jest lekarstwem na wszystkie choroby, oprócz śmierci."
W Polsce można kupić kapsułki z olejem nigelli sativa (lub olej z kminu egipskiego) (znalazłam w aptece internetowej). Habba sauda pomaga min. na astmę, alergie, biegunki, ogólne osłabienie organizmu, nadpobudliwość, przedwczesne siwienie włosów, wzmaga produkcje mleka u karmiących; i wiele innych chorób, dolegliwości; pod linkami na końcu wiadomości można o tym poczytać. Widziałam również oświadczenia osób chorych na raka, którym olej ten pomógł w walce z nim. Poniżej kilka tradycyjnych metod leczniczych na niektóre problemy zdrowotne.
  • Astma i problemy z oskrzelami: zmieszaj łyżeczkę małą oleju z kawą. Pij dwa razy dziennie. Również pocieraj klatkę piersiowa olejkiem przed snem i wdychaj napary olejku (olejek z gorącą wodą)
  • Bóle pleców, bóle reumatyczne: Podgrzej małą ilość olejku (nie doprowadzaj do wrzenia, podgrzej by był ciepły) i potem uderzaj obszar dotknięty bólami - intensywnie. Pij małą łyżeczką oleju (na kubek wody) trzy razy dziennie.
  • Rozwolnienie: Zmieszaj łyżeczkę olejku z kubkiem (250 ml) jogurtu. Pij dwa razy dziennie dopóki zmiany nie ustąpią.
  • Suchy kaszel: zmieszaj łyżeczkę olejku z kawa (napojem) i pij dwa razy dziennie. Pocieraj klatkę piersiowa olejkiem.
  • Przeziębienie, katar (zatkany nos): zakropić trzy-cztery kropelki olejku do każdej dziurki
  • Siwienie: masuj skórę głowy olejkiem regularnie, może to zapobiec przedwczesnemu siwieniu
  • Utrata włosów (Indie i Bliski Wschód): intensywnie nacieraj skórę głowy sokiem z cytryny, zostaw na ok. 15 minut, umyj szamponem i dokładnie wysusz. Teraz wmasuj olejek w skore głowy. Pij łyżeczkę olejku zmieszaną z kawą, herbatą.
  • Katar sienny: łyżeczka olejku ze szklanką soku z cytryny dwa razy dziennie do ustąpienia symptomów
  • Bóle głowy: nacieraj czoło i okolice obok uszu po obu stronach głowy olejkiem, obandażuj głowę. Również łyżeczka małą olejku - raz dziennie przed śniadaniem (na czczo) zmieszana z kubkiem wody (250 ml).
  • Dla wzmocnienia organizmu: łyżeczka mała olejku z małą łyżeczką czystego miodu, dwa razy dziennie
  • Zdrowa cera: wymieszaj łyżeczkę olejku z łyżką stołową oliwy z oliwek. Natrzyj skore twarzy mikstura i zostaw na co najmniej godzinę. Zmyj mydłem i wodą.
  • Na poprawę pamięci (Bliski Wschód): łyżeczka olejku zmieszana z 100mg wywaru z mięty przez co najmniej 15 dni
  • Bóle mięśni: masuj, nacieraj bolące miejsce olejkiem
  • Stres, napięcie nerwowe (Indie): łyżeczka mała olejku z szklanka kawy, herbaty trzy razy dziennie
  • Problemy ze snem: łyżeczka mała olejku zmieszana z miodem - dodać do jakiegokolwiek ciepłego napoju (cieplej wody, najlepiej) wieczorem.
Więcej: BLACK SEED oraz BLACK SEEDS

piątek, 6 marca 2009

zimowe Saudyjczyków śniadania - hunajni

Pamiętam, kiedyś (he, jak to brzmi, za czasów kiedy blog rodził się na yahoo) na priva pytanie, co w Arabii Saudyjskiej je się na śniadanie... Ja serwuję mniej więcej to samo co byśmy jedli w Polsce, gdybyśmy tam mieszkali (jaja, sery, twarogi, mleko, wielozbożowe płatki, itp.), ale od czasu do czasu ku uciesze męża przyrządzam tradycyjne saudyjskie dania śniadaniowe. Zaznaczam gotować nienawidzę i nie umiem, i te tradycyjne dania saudyjskie, których nauczyła mnie teściowa są tylko trzy ;-). Jednym z nich jest potrawa o nazwie hunajni. Je się ją głównie zimą, na gorąco, jest bardzo kaloryczna i słodka. Gotowe hunajni można kupić w sklepach, należy je wyłożyć na patelnię teflonową (koniecznie teflon, inaczej trudno domyć garnek), doprawić stopionym masłem i jeść.

Do przyrządzania domowego hunajni, potrzebne są cieniutkie wysuszone płaty specyficznego ciasta (bran qursan produkowany przez Herfy), pasta z daktyli oraz masło.
Qursan się miażdży w moździerzu tradycyjnie na miał (ja miksuję, moździerzowanie, które uwielbia moja córka, zabiera strasznie dużo czasu), pastę w międzyczasie rozpuszcza na teflonie na niewielkim ogniu dodając trochę gorącej wody, potem dodaje się zmielony qursan, polewa roztopionym masłem (uff, kalorii moc) i długo wszystko miesza, aż potrawa nabierze charakterystycznego smaku i specyficznej konsystencji.

My dzisiaj jedliśmy ją na śniadanie. Dzieciom trochę zmodyfikowałam, dodając lekkiego serka, coby nie było za słodko ;). Smakowało.

zdjęcie: saudyjskie hunajni (hunayni) dostępne w sprzedaży w rijadzkim Carrefourze.

czwartek, 26 lutego 2009

habbak - słodka bazylia


Słodka bazylia... Odkrycie w Arabii. W Królestwie występuje pod nazwą habbak, i wielkie pęki tego cudnego zioła można kupić na każdym stoisku z warzywami, sekcja zielieniny. W naszym domu używamy habbaku jako dodatku do herbaty, najczęściej zielonej. Nie myjąc habbaku wrzucam połowę pęczka do 2 litrowego termosu, dodając 3 torebki zielonej herbaty (oczywiście, jak kto lubi, może dodać więcej torebek, czy liści), zalewam wrzątkiem i... czekamy aż się zaparzy. Kto chce może dodać cukru, ale i bez niego smakuje wybornie (nie wiem, czy z każdym rodzajem bazylii, bo jest ich ponad 150...).

sobota, 21 lutego 2009

mało nas, mało nas do pieczenia chleba....

Wypiek tradycyjnego chleba (hubz tamis) w jednej z lokalnych piekarni w Rijadzie....


Taki chleb to wersja podstawowa (hubz tamis). Jest też grubszy na słodko tzw. hubz biskot z ziarnami sezamu...

Pycha z herbatą...

piątek, 13 lutego 2009

maluchija - roślina i danie



Liście maluchija: obrywa się je z gałązek (dość pracochłonne zajęcie), długo myje, potem miksuje z rosołem, cebulką podsmażoną z pomidorami, potem dodaje do zielonej zawiesiny przyprawy m.in. czarną cytrynę, ostrą papryczkę, sól, potem drobniutkie kawałki ugotowanego kurczaka z rosołu i gotuje... Przed podaniem przyprawia się sokiem z cytryny. Taką gęstą zawiesiną polewa się ryż. Należyte przyprawienie tego dania jest sztuką, za mdłe nie do przekłnięcia (i trudności miały z przełknięciem moja Mama i Siostra malukiji w moim wykonaniu ;). Ale moja teściowa jest mistrzynią kuchni i i jej maluchija - to przysłowiowe niebo w gębie ;-).

ps. ponieważ maluchiję trudno zdobyć w RP ;) - przepis lakoniczny iście, jeśli ktoś jednak miał i chciał - proszę dać znać...

ps. danie sięgające korzeniami Egiptu, udomowione w Arabii

sobota, 31 stycznia 2009

sałatka teściowej, tu z piersią kurczaka inaczej


Jak dla mnie rewelacja, i sałatka i piersi kurczaka inaczej! 
Jemy przez kilka dni pod rząd.

Składniki:

  • sałata (my używamy rzymskiej, lodowa może być też)
  • marchewka
  • pomidor (bez pestek)
  • zielona papryka
  • ostra papryczka (można bez niej)
  • świeża kolendra (pęczek, można w zamian nać pietruszki, ale kolendra nadaje
  • sałatce oryginalny smak)
  • oliwa z oliwek
  • ocet naturalny
  • sok z 1 cytryny wymieszany z solą (najlepiej w trakcie dosypywania sprawdzać poziom zasolenia)
Ilość warzyw oczywiście od naszych upodobań uzależniona, ktoś chce więcej marchewki proszę bardzo :).

Przygotowanie: 
Ilość warzyw oczywiście od naszych upodobań uzależniona, ktoś chce więcej marchewki proszę bardzo :). Warzywa pokroić na kawałki dowolnej wielkości, marchew zetrzeć na tarce o dużych oczkach, wymieszać, dodać oliwę z oliwek (ja leję suto), skropić octem, wymieszać, skropić z "zasolonym" sokiem z cytryny.

Na zdjęciu sałatka z piersią kurczaka inaczej - ciekawostka tutaj przyrządza się coś w podobnym stylu (cieńsze) tzw. mutabbaq, ja do przepisu do którego link prowadzi, dodaję więcej smażonej cebulki, startą na tarce o dużych oczach cukinię, mniej żółtego sera, posiekaną małą ostrą papryczkę. Piersi kurczaka kroję na maleńkie kawałeczki... Pychota!


czwartek, 29 stycznia 2009

dżirisz: łamana pszenica na kefirze

Wczoraj (wcześniej ten post pojawił się na blogu Arabia Saudyjska, ale z racji tego że ten "rozpączkował" na Kuchnię, przeniesiony został tutaj, dzisiaj też jedliśmy dżirisz) mąż przywiózł od teściowej, więc dla ciekawych saudyjskich smaków - zdjęcie i trochę o: dżirisz (bil-laban). Dżirisz to przepyszne saudyjskie danie. Podstawowe składniki to laban (lokalny kefir) lub mleko, oraz łamana pszenica (ang. cracked wheat). W telegraficznym skrócie, pszenicę gotuje się w kefirze z przyprawami przez około dwóch godzin, polewa stopionym masłem i voila. Warto dodać, iż pszenica jest jednym z podstawowych składników kuchni saudyjskiej, ryż dziś tak bardzo popularny przybył do Arabii stosunkowo niedawno wraz z pielgrzymami z Indii, Pakistanu i okolic. Dżirisz może smakować inaczej w poszczególnych prowincjach Arabii, są różne metody jego przyrzadzania. Moja teściowa czyni z niego danie anty-wegetariańskie, dodając kawałeczki ugotowanego kurczaka, po prawej stronie garnka znajduje się masa drobno posiekanej zbrązowionej cebulki z czarną cytryną oraz przyprawami, po środku stopione masło). Inna metoda przyrządzania, to zbrązowienie pszenicy na maśle lub oleju, potem ugotowanie z kawałkami kurczaka lub mięsa, cebuli, pomidorów, danie takie nazywa się wówczas muffallaq.

Dżirisz, przyrządzony przez teściową (raz mąż pokusił się o kupno w lokalnej restauracji podstawowej wersji i do pięt nie sięgała), jest jedną z moich ulubionych saudyjskich potraw.

teściowej mej przepis precyzyjny 

środa, 28 stycznia 2009

muhalla z daktyli



Słodkie danie na bazie daktyli, charakterystyczne dla Centralnego Regionu Arabii Saudyjskiej zwykle jedzone zimą, jak również podawane kobietom po porodzie przez wzgląd na właściwości odżywcze (zawiera witaminy, minerały, błonnik, tłuszcze) i czarny pieprz (!), który w odpowiednich ilościach korzystnie wpływa na "dojście do siebie" po porodzie. Danie dobre też dla dzieci, aczkolwiek dla nich dodaje się tylko szczyptę pieprzu.
Składniki:
  • 2 kubki daktyli (bez pestek), 
  • 2 kubki razowej mąki, 
  • ok. 2-3 kubki wody (jeśli daktyle są twarde, należy dodać więcej wody i moczyć je przez 1-2 godziny), 
  • roztopione masło, 
  • mielony czarny pieprz
Moja teściowa miesza daktyle z wodą drewnianą łyżką w garnku (można użyć miksera). Kiedy z daktyli wytworzy się gładka masa, dodaje mąkę i dalej miesza... Potem na niewielkim ogniu podgrzewa, non-stop kręcąc łyżką. Po okołu 12-15 minutach danie gotowe. Przed podaniem polewa się roztopionym masłem i posypuje czarnym pieprzem (ten w ilościach zależnych od preferencji). I się je.
Zdjęcie autorstwa siostry mego męża, potrawa specjalnie przez nią przygotowana i sfotografowana dla tych z Państwa, którzy interesują się kuchnią saudyjską.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

marasija - saudyjskie placki


MARASIJA to placki jadane w Arabii na śniadanie, głównie w zimie, podawane też kobietom po porodzie. Danie energetyczne, proste i bardzo smaczne...

SKŁADNIKI
:
mąka ciemna z pełnego przemiału;
woda; cukier, sól;
suche drożdże;
masło; miód; oleju kapka

Masa na placki:
1 kubek mąki ciemnej z pełnego przemiału (w Arabii pod nazwą brown flour)
2 kubki wody - może być lekko ciepła, wtedy ciasto szybciej urośnie
1 łyżka cukru
1 szczypta soli
1 duża łyżka drożdży

- mieszamy i odstawimy na min. 3 godz. (najlepiej w ciepłym to szybciej urośnie). Przed smażeniem, mieszamy łyżką delikatnie całą masę.

Polewa: 1 szklanka wody;1 szklanka cukru - zagotować do rozpuszczenia się cukru. Na ciepło dodajemy 2-3 łyżki miodu - do smaku.

Na patelni teflonowej smażymy małe (nabieramy ciasto łyżką stołową) placki (pierwsza partia - na małej ilości oleju - lepiej masła, następne bez). Jeśli placki są twardawe, trzeba dodać do ciasta wody, wymieszać. Placki powinny być delikatne, nie twarde, na ich powierzchni powinny podczas smażenia pojawić się małe dziurki. Placki układamy warstwami w naczyniu żaroodpornym, na każdą warstwę kładziemy trochę masła i polewamy równomiernie dwoma łyżkami syropu - i tak aż do ostatniej partii. Przykrywamy naczynie i delikatnie potrząsamy, aby wymieszać zawartość (sos, masło), czekamy ok. 10 min, jemy i cieszymy się smakiem.

Autorką zdjęć jest siostra mego męża.

szakszuka




Danie proste, korzeniami sięgające Tunezji (dziękuje Umm Hurajra za informację!). Jedno z pierwszych jakich nauczył się mój mąż i jakich nauczył mnie. Drobno pokrojoną cebulę podsmaża się na oleju, kiedy się zabrązowi, dodaje pokrojone na drobną kostkę pomidory plus trochę posiekanej ostrej papryczki (jak kto lubi) i dalej na małym ogniu podgrzewa (plus sól i pieprz). Kiedy pomidory się rozejdą na masę, wbija się jaja (tyle, ile kto zje). Miesza się nieustannie, co by wyszła jajecznica, a nie sadzone. Potem u nas doprawia się kuminem (cummun) i je się z cienkimi płatami saudyjskiego tradycyjnego chleba. Pycha. Danie tutaj śniadaniowe.

niedziela, 25 stycznia 2009

przyprawy Arabii

Najbardziej popularne przyprawy w Arabii: kummun (kmin rzymski), wspaniały w smaku, dodawać można do wszystkiego. Tutaj ziarenka przed zmieleniem. Choć podobne do kminku, smak inny. W Arabii dodaje się tylko w formie zmielonej, miałkiej do potraw. 


Czarna cytryna - suszona cytryna, można kupić ją sproszkowaną, jak i w całości. Dodaje się niemalże do wszystkiego: potraw z kurczaka, zup, ryżu. Nadaje lekko kwaskawy smak.



Do potraw z kurczaka, ryżu dodaje się też cynamon - czy to w kawałkach czy posypuje jego miałką formą.


Zatar to tymianek z dodatkiem prazonego ziarna sezamu, wspaniale smakuje zmieszany z oliwą z oliwek i francuskim pieczywem (najlepsze oferuje oczywiście francuski Carrefour), ale i w jego ślad arabskie supermakety spożywcze zaczęły francuskie buły wypiekać.



Kardamon (kardamom) i goździki. 


Kardamon przede wszystkim to podawowy dodatek do tradycyjnej arabskiej kawy (zmielony). Zaparzanie tego napoju jest istną sztuką, i rózni się w zależności od prowincji Arabii, regionu. Do gotującej się kawy wrzuca się niekiedy główki goździków lub szczyptę tej przyprawy. Całe ziarna kardamonu, główki goździków i małe papryczki mozna znaleźć w gotowanym ryżu, którego sposobów przyrządzania i smaków trudno zliczyć...

I oczywiście - szafran - jego delikatne wstążki zabarwiają ryż na żółty kolor, dodaje się go kapkę również do arabskiej kawy.

Polecam Czarnuszka siewna (habba sauda) czyli nigella sativa.

sobota, 24 stycznia 2009

duqqus - popularny sos pikanty



Przepis mojej teściowej. Prosty jak drut!

Składniki:
  • 4 małe ostre zielone papryczki
  • czerwony pomidor
  • ½ cytryny (bez skórki, jeśli ktoś chce kwaśniej to całą cytrynę, jeśli mała)
  • sól do smaku
  • można dodać też garść swieżych liści kolendry i ząbek czosnku.
Przygotowanie: 
Wszystko zmiskować, podawać jako dodatek do ryżu.

Moja Mama podpowiada, że dodaje oliwy z oliwek.

sobota, 10 stycznia 2009

tajemnice muhalabiji


Muhalabija - saudyjski deser będący wedle mego smaku subtelną modyfikacją naszego polskiego budyniu. Rodzina mego męża je muhalabiję głównie w ramadanie, jako lekki deser. Siostra mego męża zaleca, aby przygotowywać muhalabiję wedle następującego przepisu (ważna kolejność). Powinno starczyć dla 6-8 osób.

Składniki
  • 1 1/2 litra mleka lub 6 szklanek wody + 1 1/2 szklanki mleka w proszku (wg siostry mego męża, speca od żywienia, muhalabija wychodzi lepiej z mleka w proszku, i mleko musi mieć intensywny smak, co oznacza, że sproszkowanego mleka do wody trzeba sypać dużo)
  • 5-6 łyżek stołowych mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej
  • 8 łyżek stołowych cukru
  • szczypta soli
  • woda różana (lub wanilia lub esencja o jej smaku)
  • pistacje
  • ewentualnie qiszta/qishta (dorze robi, ale bez niej też smakuje) 


    1. Odlać 1/2 szklanki mleka, dodać mąkę kukurydzianą/ziemniaczaną, wymieszać. Resztę mleka zagotować, nie doprowadzając do wrzenia.
    2. Wlać zimne mleko wymieszane z mąką, mieszając na małym ogniu doprowadzić do zgęstnienia. Dokładnie mieszać łyżką (aby nie przypaliło się na dnie garnka).
    3. Dodać cukier i szczyptę soli. Wymieszać. Gotować chwilkę, muhalabija jest gotowa jeśli wyjęta z niej łyżka pokryta jest w całości masą.
    4. Zdjąć z ognia (można dodać qisztę, jeśli jest dostępna, jest to rodzaj gęstego kremu śniadaniowego lub dodawanego do wypieków). Wymieszać.
    5. Dodać wody różanej do smaku lub esencji waniliowej. Rozlać do małych naczynek, schłodzić, wstawić do lodówki (owinąć folią, aby nie przeszło innym zapachem).
    6. Podawać dnia następnego. Przed podaniem posypać pokruszonymi pistacjami.
    7. W lodówce można przechowywać do 3 dni.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...