Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved: Umm Latifa (in Saudi Kingdom) 2013-2009 http://kuchniaarabska.blogspot.com/
Przepisy i zdjęcia są dziełem autorki bloga, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody zabronione.

Respect Copy rights - they are reserved. Copying and publishing any material from the blog, without a written permit from the author, forbidden.

piątek, 24 grudnia 2010

Masoub


Masoub 
tradycyjne saudyjskie danie z regionu Hidżazu.
Saudyjczycy jedzą je głównie zimą na śniadanie - toteż i my dzisiaj sobie podjedliśmy.
Danie ciepłe, odżywcze a do tego poezja smaku. 
Masoub uwielbiam. 

Składniki: 
  • 6- 7 kromek chleba tostowego z mąki pełnoziarnistej (sądzę, że bardzo dobrze smakować będzie z polską chałką)
  • szklanka daktyli bez pestek 
  • 3 duże dojrzałe banany 
  • 2 puszki słodkiej śmietanki (znana u nas jako qiszta) każda po 170 g (razem 300-340 g); tam gdzie qiszty nie ma - zastąpić śmietanką jaka dostępna jest - byle była w miarę gęsta i do słodyczy 
  • miód (ewentualnie, do smaku, 1-2 łyżki) 

Jak to się robi: 
  1. Daktyle podgrzać w garnku z małą ilością wody - chodzi o to, by się rozpuściły i utworzyły gęstą masę  (wody można stopniowo dolewać w miarę gotowania)  
  2. Tosty lekko zbrązowić - ja robię to na patelni i zmiksować lub porwać ręcznie (na małe kawałki) - przygotowuję i tak i tak. 
  3. Przesypać na patelnię (jeśli chcemy więcej kalorii, można wcześniej rozpuścić trochę masła), trochę jeszcze podgrzać, dodać masę daktylową i mieszać dokładnie, trzymając na małym ogniu
  4. Dodać śmietanę i znów mieszać (króciutko - 1 minutę)


Teraz przełożyć do szerokiego naczynia, dodać rozgniecione widelcem banany i wymieszać.
 Spróbować, jeśli za mało słodkie - polać miodem.

Podawać od razu - je się gorące lub ciepłe.
Ilość mniej więcej na 4 cztery osoby lub mniej ;). 

czwartek, 23 grudnia 2010

Zupa krem z cukinii


Przepis znalazłam dawno temu na jednej ze stron internetowych - którejś z saudyjskich ambasad ;). Ponoć zupa cukiniowa jest daniem saudyjskim, choć siostrze mego męża hasło to nic nie mówi. Tym nie mniej zrobiłam, i o ile sama za cukinią nie przepadam - zupę gotowałam i jadłam przez 3 dni pod rząd.

Składniki:
  • 6 małych cukinii (długość około 15 cm) pokrojonych dość cienkie plastry 
  • 1 duża cebula posiekana na drobno 
  • 3-4 ząbki czosnku pokrojone na cienkie plasterki 
  • 2 duże garście świeżej kolendry lub pietruszki (posiekać) 
  • 1 kostka maggie (kura lub warzywo)
  • pieprz 
  • w oryginale dodają śmietanę, ale ja poniechałam (i bez śmietany lepiej)

Jak to się robi:
  1. W garnku w którym będziemy gotować zuppę podsmaż cebulę aż zacznie brązowieć
  2. Wrzuć czosnek chwilkę podsmaż mieszając 
  3. Dodaj cukinie 
  4. Wymieszaj podsmaż aż będą miękkie
  5. Wrzuć kolendrę (lub natkę pietruszki) 
  6. Dolej 3/4 szklanki gorącej wody
  7. Wrzuć maggie
  8. Zagotuj, ochłodź trochę
  9. Zmiksuj dokładnie w blenderze (tutaj wg oryginalnego przepisu dodaje się tej śmietany do smaku) 
  10. Wlej z powrotem do garnka i podgrzej (nie doprowadzając do wrzenia) 
Podawaj!

Zupa ma cudny zielony kolor (niestety bateria mi siadła w aparacie, a potem światło było kiepskie) 
i jest naprawdę dobra! 

czwartek, 16 grudnia 2010

w MIŁYM gronie






Miło mi Was gościć w mej kuchni, jeszcze milej będzie,
jeśli się bliżej poznamy
- na tyle, na ile pozwala internetowa przestrzeń pozwala
- zatem tutaj w komentarzach proszę Was,
 o kilka słów o sobie lub od siebie. 

Na powiatanie - częstuję Was filiżanką arabskiej kawy;  
i serwuję porcję bezików, 
pieczonych dzień czwarty ku uciesze domowników. 
(rym wyszedł bezwiednie).

środa, 15 grudnia 2010

Beziki z tortu cioci Mariny


Ponieważ placki bezowe na tort cioci Mariny, robi się trudno – zmiast placków - postanowiłam upiec beziki przekładane kremem tortowym. 
Poezja smaku, rozpuszczająca się w ustach. 
Do tego proste... ja to wam mówię...



Składniki: 
Beziki
  • 3 białka dużych jaj (wg niektórych dobrze by były o temperaturze pokojowej, czyli po wyjęciu z lodówki potrzymać tak godzinę poza nią) (żółtka trzymać w zamkniętym naczyniu w lodówce - wykorzystamy do kremu) 
  • 6 dużych łyżek cukru miałkiego (ale nie pudru) – u nas pod nazwą fine sugar
Krem
  • 3 żółtka
  • 3 łyżki cukru 
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 szklanka (250 ml)  mleka
  • 3, 5 czubatych łyżek kawy Inka (kto nie ma może dodać kakao, kawę w granulkach) rozpuszczonej w 4 dużych łyżkach gorącej wody
  • 200 g masła (wg przepisu powinno być 1,5 kostki, ale ta ilość powinna wystarczyć)

Przygotowanie 
  1. Beziki: iałka ubijać dodając po łyżce cukru, aż piana będzie gęsta i lśniąca. Ja na blachę przykrytą papierem do pieczenia wyciskam z rękawa kuchennego (czy jak to się nazywa – do kremów, piany, bitej śmietany). Dobrze by beziki były mniej więcej tej samej wielkości, i z pewnym odstępem – trochę w trakcie pieczenia rosną.


Wstawić do ciepłego piekarnika i teraz – ja u siebie piokę na najniższym możliwym płomieniu (mam piekarnik gazowy nieznanej mi firmy włoskiej ;). I sprawdzam po ok. 7-10 minutach czy bezy stężały z zewnątrz, jeśli tak jest wyłączam gaz i trzymam w piekarniku by wyschły. Tutaj - czas i intensywność płomienia czy po prostu  temperatury piekarnika każdy musi ustalić indywidualnie. Kto nie piekł bez, polecam poszperać w necie dokładnych instrukcji. 




2. Krem... Tego kremu ze składników jak wyżej wyszło mi bardzo dużo, choć zmniejszyłam oryginalny przepis o połowę …. Można ilość składników jeszcze zmniejszyć… ale u mnie lubią krem i bezików robię dużo (4 dzień, czwarta porcja z tych 3 białek dużych jaj) i krem jest - bo nie pozwalam wylizywać…

Postawić mleko na ogniu.
Zmiksować żółtka, cukier, mąkę i kawę Inkę (rozpuszczoną w wodzie).
Wlać to na gotujące się mleko, mieszać non stop aż zgęstnieje. Ma powstać gęsty budyń.
Wystudzić.
Zmiksować z masłem.

Sprawdzić konsystencję, można schłodzić w lodówce - ważne by był krem, który da się na bezikach rosmarować, i który nie będzie z nich spływał ;). 

I teraz można włączyć dzieci, dać im plastikowe nożyki, beziki smarować kremem, sklejać.


I albo do lodówki (w zamkniętym naczyniu) albo do buzi...



Idealne wprost do kawki...

środa, 1 grudnia 2010

SZISZBARAK




Sziszbarak (ششبركto jak widać pierożki. Zachwyciłam się nimi podczas świąt, kiedy to siostra mego męża zrobiła mi niespodziankę. Potrawa arabska, aczkolwiek korzenie zupełnie nie saudyjskie - z tego co mnie pamięć nie myli sięgają rejonu zwanego kiedyś Szam (Syria, Jordania, Palestyna). 
Pierożki oryginalnie - skleja się ciut inaczej, dwie końcówki półokręgu skleja się z sobą - formując kółeczka - na podobieństwo barszczowych uszek.  (Tutaj znalazłam elegancko pokazany krok po kroku proces robienia oryginalnych pierożków) Ale ja pierwszy raz skleiłam,, z sentymentu, po naszemu. 


Składniki

Ciasto:
  • 1 szklana mąki białej
  • Szczypta soli
  • woda o temperaturze pokojowej (tutaj polecam rzucić okiem do netowych porad jak robi się ciasto na pierożki, w kwestiach ilości i konsystencji ciasta)
Sos
  • 2 jogurty gęste (ala greckie w RP) 160 g każdy, czyli razem 320 g
  • 1 szklanka wody
  • 1 1/2 łyżki mąki kukurydzianej (ziemniaczanej)
  •  Szczypta soli
Farsz 
  • 1 czerwona cebula drobno pokrojona
  • 1 łyżka oleju
  • suszona czarna cytryna z dziurkami (opcjonalnie, można bez niej się obejść)
  • 300 g mielonej wołowiny
  • 1 ząbek czosnku
  •  sól, mielona czarna cytryna, kumun, pieprz, cynamon, przyprawy do mięsa mielonego wedle upodobania,
  • 1 ostra papryczka - poszatkowana na drobno
  • Świeża kolendra lub natka pietruszki

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA 

I. Ciasto (jak na pierożki) 

Zagnieć mąkę z solę i wodą. Powinno być delikatne i lekko klejące. Odstaw na 2 godziny przykryte folią.


II. Farsz i sos

1. Cebulę wrzucić na olej, podsmażyć delikatnie razem z czarną cytryną.

2. Mięso włożyć do głębokiego i szerokiego garnka, zalać zimną wodą  tak, by przykryła mięso) postawić na ogień, mieszać, a kiedy się zagotuje - poczekać z 3-4 minuty, odlać wodę, mięso odsączyć na sitku. (w ten sposób pozbywamy się nadmiaru tłuszczu)

3. Do garnka po mięsie wlewamy 3-4 łyżki oleju, wrzucamy pokrojoną na drobno cebulkę, podsmażamy, wrzucamy ząbek czosnku poszatkowany, mięso, smażymy, mieszamy dokładnie, smażymy, tłuczkiem do ziemniaków rozbijamy większe grudki mięsa, wyłączamy ogień

4. Dodajemy przyprawy: sól, mieloną czarną cytrynę, kumun, pieprz, cynamon, kolendra, przyprawy do mięsa mielonego, poszatkowaną na maleńkie kawałeczki 1 ostrą papryczkę

5. Kiedy mięso się ochłodzi, dodajemy trochę poszatkowanej świeżej kolendry (można zamiast niej wrzucić natki pietruszki).

6.  Z ciasta wykrajamy krążki (średnica około 5-6 cm - małe), nakładamy farsz, sklejamy wedle upodobania. Oczywiście te krążki mogą być większe - ale takie małe od razu hop do ust...

7. Składniki sosu mieszamy w dużym garnku, i mieszając nieustannie (ważne), doprowadzamy do wrzenia, (jeśli jest za gęsty można dolać wody). Wrzucamy pierożki do sosu, odsuwając delikatnie łyżką jeden od drugiego, gotujemy ok. 15 minut.




Podawać można od razu lub posypane podsmażoną cebulką z poszatkowanym ząbkiem czosnku i posypane kolendrą (lub natką pietruszki);

lub wg oryginalnego przepisu
2-3 ząbki czostku drobno poszatkowane podsmażyć delikatnie na oliwie (oleju), wrzucić do nich pięknie poszatkowaną kolendrę, i to dodać do sosu z ugotowanymi w nim pierożkami; delikatnie wymieszać...


sobota, 2 października 2010

DŻIRISZ





O tym, że dżirisz (jereesh) jest jedną z moich ulubionych potraw saudyjskich,
pisałam dawno... 
Czas nadszedł - teściowa dała się namówić na kolejną lekcję gotowania, 
i trzy dni temu zagościła w naszych progach z łamaną pszenicą, kurczakiem, kefirem
 i całą resztą. 
Dżirisz to danie nie tylko smaczne, ma również dwie inne zalety 
- podgrzane dnia następnego smakuje tak samo, jak nie lepiej niż tuż po ugotowaniu 
i może jeść je cała rodzina 
 - od maleńkich dzieci po wiekowych starców....

Składniki: 
  • 12 szklanek wody (1 szklanka = 250 ml)
  • 2 duże cebule
  • 4-5 pojedynczych piersi kurczaka z kością i skórą (lub 1 kilogramowy kurczak poporcjowany)
  • 1 litr kefiru + 250 ml


  • ½ szklanki ryżu egipskiego (myślę, że w RP odpowiednikiem dobrym będzie abrorio)


  • 2 szklanki łamanej pszenicy (dżirisz)

  • 2 kostki maggi (rosół z kurczaka)
  • 4-5 ostrych papryczek
  • sól
  • kummun (kumin, kmin rzymski) - 1 łyżka 


Do przybrania:
  • 4 średnie cebule

  • Suszona czarna cytryna – w proszku; jeśli nie mamy, zastąpi ją 1 świeża cytryna
  • małe ostre papryczki (jeśli ktoś lubi na ostro)
  • 50 g masła
  • olej

Sposób przygotowania: 
  1. Zagotować wodę w dużym garnku.
  2. Piersi kurczaka umyć i nakroić wzdłuż od strony mięsa (nie naruszając skóry) – w ten sposób szybciej się ugotuje.
  3. Pokroić cebulę na drobno.
  4. 2 szklanki łamanej pszenicy dokładnie przepłukać pod bieżącą wodą (2 razy)
  5. ½ szklanki ryżu egipskiego (grube, krótkie ziarenka) – przepłukać pod bieżącą wodą
  6. Wymieszać razem w misce pszenicę i ryż, jeszcze raz przepłukać, odcedzić.
  7. Do wrzątku wrzucić maggi, wymieszać,
  8. Wrzucić kawałki kurczaka, po 10-15 minutach wyjąć i trzymać w misce obok.
  9. Wrzucić  wrzucić pszenicę z ryżem, wymieszać. 
  1. Wlać 4 ½ szklanek kefiru.
  2. Wrzucić pokrojoną cebulę.
  3. Wymieszać delikatnie, podsypać kumminem.
  4. Przykryć i gotować chwilę na dużym ogniu – ok. 10 minut.
  5. Ogień zmniejszyć, wymieszać danie w garnku – od dołu – tak by nie przywierało do dna.
  6. Po około 15-20 minutach włożyć go garnka na górę, ugotowane kawałki kurczaka, oraz ostre papryczki. Przykryć i gotować na małym ogniu – aż pszenica i ryż wchłoną płyn. Delikatnie mieszać od dołu – by nie przywierało. To najbardziej żmudny fragment gotowania - mieszanie i pilnowanie, by się nie przypaliło. 
  7. Kurczaka wyjąć na talerz, poczekać aż troszkę się ochłodzi i porwać na małe kawałki. Wrzucić do je do garnka z pszenicą, wymieszać dokładnie i ubić (ja zgodnie z wskazówkami teściowej używam praski do ziemniaków).
  8. Danie ma być gęste, wilgotne, klejące się.
Dodatki:
  1. 4 średnie cebule pokroić na drobno. Na patelnię wlać olej, smażyć na średnim ogniu cebulę aż będzie mocno brązowa i chrupiąca. Oddzielić olej od cebuli (ja przez sitko, na którym zostaje mi cebula, olej zachowuję i wykorzystuję np. do polewania makaronów, kiedy przygotowuję kuszari, lub ryżu  na sypko - nasączonemu delikatnie takim cebulowym olejem nie można się oprzeć)
  2. Rozpuścić 50 g masła i przelać do małej miseczki.
  3. Świeżą cytrynę pokroić na ćwiartki.

Jak podawać:

Na talerz lub do małej miseczki nakładać dżirisz. Postawić na stole.  Obok podać w miseczkach: chrupiącą cebulkę, kawałki cytryny, rozpuszczone masło, ostre papryczki. 

W porcji dżiriszu robimy pośrodku zagłębienie
wlewamy łyżeczkę roztopionego masła
 posypujemy dookoła smażoną cebulką,
kapką suszonej miałkiej cytryny
- jeśli jej nie mamy 
wyciskamy nań trochę soku ze  świeżej cytryny 
zagryzamy ostrą papryczką. 

I voila.
tak to się robi w Arabii....

sobota, 25 września 2010

kabsa


kabsa to danie typowo saudyjskie
podstawą są ryż i jagnięcina lub kurczak
nie ma jednego przepisu na kabsę
każda pani domu ma swój własny sekret...
dzisiaj odkrywam nasz 
z kurczakiem

Przed przygotowaniem polecam dokładnie przeczytać cały przepis.


Składniki: 
  • 3 cebule
  • 3 duże pomidory
  • 4-5 pojedynczych piersi kurczaka z kością w sumie 1 kg (lub mały kurczak - rozporcjowany)
  • 1 puszka pomidorów w zalewie (400 g)
  • 2 szklanki ryżu długoziarnistego
  • 3 spore ziemniaki
  • 250 g mrożonych warzyw w (u nas mieszanka: marchewka, groszek i fasolka)
  • 2 kostki maggi (wywar warzywny)
  • sól, pieprz, 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu (zmielonego), 
  • 1/2 łyżeczki zmielonej czarnej suszonej cytryny (jeśli niedostępna pominąć)
  • 1/2 łyżeczki zmielonych goździków 
  • 5 ziarenek kardamonu
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • szczypta mielonej ostrej papryki (chili)
  • 2-3 małe ostre papryczki
  • kummin (kmin rzymski) - zmielony czyli w "proszku" ;)
  • olej
  • woda
  • natka pietruszki do przybrania 
  • cytryna pokrojona na ćwiartki 
Potrzebnie będą również
  • głęboki i szeroki garnek najlepiej o grubym dnie
  • patelnia z przykrywką 
  • i trochę czasu...



Przygotowanie: 

1. Na patelnię (bez oleju) wkładamy kawałki kurczaka (ja piersi układam kością do dołu, skórą do góry). Przykrywamy, na małym ogniu dusimy, aż mięso z zewnątrz będzie białe (ok 20-30 minut). Przekładamy do naczynia, zlewamy tłuszczyk do niego (lub tłuszczyku się pozbywamy)

2. Obieramy ziemniaki, kroimy na małe kostki (u mnie tak na oko 2 cm x 2 cm). W garnku gotujemy wodę,  do wrzącej kapkę soli (lub jeśli ktoś bez soli, niech nie wrzuca), kurkumę, mieszamy, wrzucamy ziemniaki. Kiedy będą gotowe (nie za miękkie, żeby się nie rozgotowały), odcedzamy i trzymamy na sitku. 

3. Mieszankę warzywną (mrożonka) przelewamy zimną wodą, odstawiamy. Czeka na swoją kolej. 

4. Cebulę kroimy na małe kawałeczki, na patelnię wlewamy olej - tak, aby można było na nim smażyć cebulę - powinna być miękka i szklista. Dodajemy teraz pokrojone na małe kawałki świeże pomidory. Mieszamy, dodajemy przypraw: sypiemy cynamonu, zmielonej suszonej cytryny, soli, pieprzu, kuminu. Mieszamy i przekładamy znów tutaj kawałki kurczaka. Przykrywamy i dusimy, obracając kurczaka co jakiś czas.

5. Przekładamy wszystko do dużego i szerokiego garnka, i mały ogień pod nim. 

6. Miksujemy pomidory z puszki, wlewamy do garnka z kurczakiem. Znów dosypujemy przypraw (cynamon,  goździki, suszona cytryna, 5 szt kardamonu)- tu można wykazać się własną inicjatywą. 

7.  2 kostki maggi rozpuszczamy  wywar warzywny (opcjonalnie)w 3 szklankach gorącej wody - (z maggi można zrezygnować), mieszamy i wlewamy do kurczaka. Gotujemy dalej 10-15 minut. Ważne by kurczak był dobrze ugotowany, miękki i mięso odchodziło od kości. Jeśli dotarliśmy do tego etapu kurczaka przekładamy do naczynia żaroodpornego i w nim go trzymamy. 

8. Płuczemy ryż - powinien być ładnie długoziarnisty - pod bieżącą wodą. Wsypujemy do garnka z "rosołem" i na małym ogniu gotujemy - po około 7 minutach wrzucamy warzywa z mrożonki. Mieszamy delikatnie ale dokładnie gotujemy nadal - aż ryż będzie miękki  - jeśli wchłonie cały "rosołek" i jest nadal twardawy można dolać gorącej wody (niedużo i stopniowo). Wymieszać należy jeszcze raz dokładnie. Ryż z warzywami powinien mieć wilgotną konsystencje - tzn. nie będzie sypki, tylko klejący się, gęsty, nie należy dopuścić do zbytniego przegotowania. 

9. Na patelnię wlewamy 2 łyżki oleju i czekamy aż się dobrze rozgrzeje - wrzucamy teraz ugotowane "kostki" ziemniaków, posypujemy delikatnie chili w proszku, i potrząsając patelnią, pomagając sobie drewnianą szpatułką czy czym kto woli - przewracamy i podsmażamy, aż się delikatnie przyrumienią. 

Wrzucamy ziemniaki do ryżu, delikatnie mieszamy. Na to układamy kurczaka. Przykrywamy i czekamy 10 minut... 

Teraz już układać na talerzach - ryż, na to kawałek kurczaka, posypać natką. Ułożyć obok ćwiartkę cytryny - nią skrapiać danie tuż przed spożyciem... W Arabii tradycyjnie - wysypuje się cały ryż na ogromną okrągłą metalową tacę, na ryżu układa się kawałki kurczaka, cytryny, dorzuca świeżych ostrych papryczek i tak podaje.  

Wkrótce prostsza wersja kabsy dla leniwych ;). 

ps.  W Arabii podaje się z kabsą sałatkę z  rukoli skropionej cytryną

sobota, 18 września 2010

wybuchowa truskawka

bo z granatem! 



Truskawki mamy w Arabii mrożone, głównie z Egiptu. 
Świeże przylatują do nas oczywiście tylko w sezonie,
i dość krótko się nimi cieszymy,
a upały u nas przez co najmniej pół roku... 
By zbić temperaturę, robimy sobie przy udziale dzieci taki oto szybki
i nie wymagający żadnej wprawy w kucharzeniu
deser.

Składniki: 
  • 1 kg mrożonych truskawek
  • 1 bardzo gęsty naturalny jogurt (160 gr) 
  • kilka łyżek cukru (do smaku)
  • 1 owoc granatu (oczywiście same ziarenka)

Przygotowanie: 

  1. Truskawki płuczemy i wrzucamy z dziećmi do blendera. Tzn. nie wrzucamy dzieci, tylko one rączkami nam pomagają. Jak dzieci nie mamy, własnymi rączkami to robimy :). 
  2. Wprawiamy maszynę w ruch. 
  3. Wsypujemy cukier w trakcie miksowania. 
  4. Tuż przed końcem dodajemy jogurt i mieszamy. 
  5. Wkładamy do pucharków, posypujemy ziarenkami granatu. 

Powinno nam wystarczyć dla co najmniej 6 osób. 

ps. ilość ziarenek w jednej porcji - uzależniona od upodobań. Ja sama upycham w moim pucharku z 700 ziarenek - Broń Boże nie liczę! - tyle mniej więcej ma w sobie jeden granat ;). 

sobota, 11 września 2010

cierpki owoc miłości


granat (arab. ar-rumman)

wymieniony w Koranie

On jest Tym, który spuścił z nieba wodę,
i dzięki niej wyrastają wszelkie rośliny.
Z nich wyprowadziliśmy zieleń,
a potem ziarna skupione w kłosach;
a z palmy daktylowej
kiście daktyli nisko zwisających;
i ogrody winnej latorośli,
drzewa oliwne i drzewa granatu,
podobne do siebie i niepodobne.
Popatrzcie na ich owoce,
gdy one owocują i kiedy dojrzewają!
Zaprawdę, w tym są znaki
dla ludzi, którzy wierzą!
[Koran 6:99]

orzeźwiające
chrupiące
soczyste
cierpkie
piękne


ziarenka

nie wszyscy zasmakują w granacie
aczkolwiek warto się do niego przekonać - stanowi 
bogate źródło sodu, ryboflawiny, witaminy B, niacyny, witaminy C, wapnia, żelaza 
jest bardzo silnym antyoksydantem -
owocem młodości 
zapobiegającym chorobom serca i rakowi
w medycynie naturalnej stosuje się go do leczenia 
m.in. 
biegunki, bólu uszu, zaburzeń widzenia (sok z niektórych odmian używany jest do wyrobu kropli do oczu zapobiegających rozwojowi katarakt), trawienia, gorączki, problemów z zębami i dziąsłami,
przeciwko pasożytom jelitowym

uważany za remedium na zaburzenia potencji 
- nazywany bywa "owocem miłości"

owoce, sok i syrop (grenadyna)
są bardzo popularne na Bliskim Wschodzie.

świeże przed jedzeniem dobrze schłodzić


poniedziałek, 6 września 2010

polewa czekoladowa

Skoro po prostu daktylowe cieszy się dużym powodzeniem, dzielę się sprawdzonym przepisem na polewę doń (i nie tylko doń).  

Składniki:
  • 4 łyżki cukru 
  • 3 łyżki kakao 
  • 1 łyżka kawy (rozpuszczalnej; jeśli będą jeść dzieci - Inki; lub można z kawy zrezygnować i dodać jeszcze jedną łyżkę kakao) 
  • 3 łyżki gęstej śmietany słodkiej (ja oczywiście używam lokalnej qiszta) 
  • 50 dag masła 
  • 1 łyżeczka żelatyny (opcjonalnie) 

Przygotowanie:

1 Żelatynę przygotować zgodnie z zaleceniami producenta. Odstawić aż napęcznieje (moją rozpuszczam w małej ilości ciepłej wody i trzymam dokładnie tyle, ile zajmuje mi ugotowanie polewy).
2. Do garnka o grubym dnie wkładamy: masło, kakao, cukier, śmietanę (wszystko na raz). Mieszamy na małym ogniu, aż do połączenia składników. 
3. Odstawiamy, dodajemy żelatynę. Mieszamy. 
4. Otulamy ciasto. Czekamy (?) aż zastygnie. 

Polewę można również przygotować bez żelatyny. Smak ten sam, tylko konsystencja inna.

czwartek, 2 września 2010

szajba - nie odbija...


szaibah

Szajba (szaybah, shaibah, szaiba) to całkiem niedawno odkryta przeze mnie lokalna przyprawa. 
Znana też jest jako "broda staruszka" :). 
Są to porosty - grzyby porastające określony gatunek drzewa na Półwyspie Arabskim. 
Aromatyczne, metaliczno-srebrno-szaro-czarne,
całe w chrupkich delikatnych fałdkach.  
Delikatne. 
Dodawane do saudyjskiej kawy (na etapie pierwszym gotowania), dań warzywnych i mięsnych. 
Nadają daniom cierpkawy, interesujący posmak. 

środa, 1 września 2010

daktyle



Daktyle są nieodłącznym elementem życia w Arabii. 
Zalecane przez islam, mają wiele dobroczynnych właściwości i wiele sposobów przetworzenia.
Jest ich tyle odmian, że nazwy wymienić trudno. 
Różnią się smakiem, konsystencją, barwą, kształtem....
Świeże, suszone, scukrzone...
Nie ma ramadanu bez nich... 

Na blogu jest już z nimi kilka przepisów. 
Zobacz daktyle. 

* * * 
Daktyle to jeden z owoców o bogatych wartościach odżywczych, czasami nazywane są chlebem pustyni. Uprawiane od ponad 5000 lat, mają ponad 600 odmian. Zwierają 88% węglowodanów, (2.5-5%) tłuszczu, (2.3-5.6%) białka i (6.4-11.5%) of witamin i błonnika. Są bogatym źródłem witamin A, B1 i B2, i fluoru. W daktylach znajdziemy też: bor, wapno, kobalt, miedź, żelazo, magnez, mangan, potas, fosfor, selen, sód i cynk. Pestki zawierają glin, fosfor, sód i cynk, glin, kadm, chlorek, ołów i siarkę. 

Przed porodem
Daktyle stymulują macicę dzięki regulacji skurczy, co ułatwia poród. Są naturalnym środkiem przeczyszczającym – w krajach arabskich zaleca się ich spożywanie ciężarnym przed porodem, w celu oczyszczenia organizmu.

W Koranie wymieniona jest historia porodu Marii, i tu m.in. wzmianka o daktylach:

23. I doprowadziły ją bóle porodowe
do pnia drzewa palmowego.
Powiedziała:
"Obym była umarła przedtem;
obym była całkowicie zapomniana!"

24 . Wtedy będące u jej stóp dziecko
zawołało do niej:
"Nie smuć się!
Twój Pan umieścił u twych stóp strumyk.

25.  Potrząśnij ku sobie pień palmy,
ona ci zrzuci świeże, dojrzałe daktyle.
[Koran 19-25] 

Dla niemowląt i dzieci
Daktyle zwierają naturalny cukier, który jest łatwo przyswajalny i trawiony, a zatem bezpieczny dla dzieci. 0,Sok z daktyli zaleca się pić z mlekiem – świetny napój odżywczy nie tylko dla dzieci. Pasta z daktyli i miodu wykorzystywana jest do leczenia biegunki i czerwonki u dzieci, ale należy jeść ją trzy razy dziennie. Pasta taka łagodzi skutki ząbkowania i wzmacnia dziąsła. Daktyle zawsze należy myć przed spożyciem (suche i świeże). 

Na zatwardzenie 
Daktyle zaleca się spożywać jako remedium na problemy z trawieniem. Wspomagają pracę jelit jak również wspomagają rozwód dobroczynnych bakterii. Daktyle należy zostawić w wodzie przez noc, rankiem zmiksować i jeść 

Na potencję 
Syrop, sok z daktyli zaleca się przy problemach z sercem. Może również korzystnie wpływać na potencję. Daktyle należy zmiksować z mlekiem i miodem. Taki napój wzmacnia organizm i dostarcza energii. Pomoże też osobom w podeszłym wieku – wzmacnia odporność i oczyszcza z toksyn. 

Dla poszczących 
Lekarze, którzy zalecają pacjentom kuracje głodowe, zalecają przerwanie „postu” posiłkiem, na który składają się owoce – zawierające naturalne cukry i woda. Z tradycji Proroka Muhammada wiemy, iż przerywał post daktylami - bogatymi w takowe łatwo przyswajalne cukry i wodą. Daktyle zmniejszają uczucie głodu, pomagają usunąć z organizmu zalegające w nim toksyny. 

Na otyłość 
Szeroki wachlarz wartości odżywczych sprawia, iż zmniejszają uczucie głodu. Wystarczy kilka daktyli, dostarczą niezbędnych cukrów, pobudzą pracę jelit i nie będzie się chciało tak jeść. 

Daktyle dobroczynnie wpływają na pracę wątroby. Sok z daktyli wykorzystywany jest też w leczeniu zapalenia gardła, gorączki, przeziębienia. 


Niesamowite są targi daktyli w Arabii - poniżej kilka zdjęć z jednego z lokalnych magazynów. 

  






środa, 18 sierpnia 2010

saudyjska zupa ramadanowa


saudyjska zupa ramadanowa

saudyjska zupa ramadanowa 
podawana jako pierwszy ciepły posiłek 
po wodzie, kawie i daktylach,
po zachodzie słońca, 
po zakończeniu postu w danym dniu.
lekcji gotowania udzieliła moja teściowa.


Składniki:
  • 2 litry wody 
  • 2 pojedyncze piersi kurczaka (lub para jak kto woli) (można zupę ugotować bez kurczaka!)
  • 3-4 duże pomidory
  • 2 cebule 
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 kostka maggi - wywar warzywny
  • 8 łyżek błyskawicznych płatków owsianych
  • olej
  • opcjonalnie 2 łyżki pasty pomidorowej (jeśli komuś zależy na mocniejszym pomidorowym smaku)
  • sól, pieprz, kumin, suszona cytryna (lub świeża), cynamon (zobacz: przyprawy Arabii)


Przygotowanie: 
  1. Cebulę posiekać na drobno, na oleju podsmażyć, aż się zeszkli porządnie. Dorzucić posiekany czosnek, chwilkę podsmażyć, dodać pokrojone na drobno pomidory i dusić aż będą miękkie. Podsypać cynamonem, pieprzem, kuminem - proporcje jak kto lubi. Wymieszać. Przełożyć z patelni do blendera. 
  2. Na patelni podsmażyć posiekane na małe kawałeczki piersi kurczaka, dosalając do smaku. Można posypać cynamonem, kuminem, suszoną cytryną. Kiedy zaczną się rumienić, zaprzestać. 
  3. W garnku zagotować 2 litry wody.
  4. Do wrzątku wrzucić kostkę bulionu warzywnego. 
  5. Zmiksować z kapką wody usmażone pomidory z cebulą i czosnkiem. Przelać do garnka z wywarem. 
  6. Wrzucić tamże kawałeczki kurczaka (jeśli kto chce, można jeszcze pokroić na mniejsze lub zmiksować na drobniuteńko - to świetna opcja). Zupa bez kurczaka też smakuje wyśmienicie. 
  7. Wsypać płatki owsiane (błyskawiczne). 
  8. Gotować ok. 20-30 minut na małym ogniu, mieszając by płatki nie przywarły do dna. 
  9. Dorzucić do smaku: zmielonej suszonej cytryny (można zastąpić ją sokiem z cytryny - aczkolwiek nim skrapiać zupę tuż przed konsumpcją); pół łyżeczki cynamonu, pół łyżeczki lub więcej - jak kto lubi - kuminu. 
Przed podaniem posypać natką pietruszki.

Zupa jest prosta, odżywcza i lekka. I smaczna!


piątek, 13 sierpnia 2010

zupa z soczewicy (adas)



Adas - maleńkie pomarańczowe kuleczki. 
Zupa z soczewicy charakterystyczna jest dla Syrii, Jordanii. 
Poniżej jak to się robi w Arabii. 

Składniki: 
  • 250 ml pomarańczowych kuleczek soczewicy 
  • 3 łyżki oleju 
  • 1 litr wody
  • 1 ziemniak
  • 1 marchewka
  • 1 mala cebula 
  • 1 zabek czosnku (caly)
  • 1 duza zielona papryka
  • 1 kostka maggi (warzywny wywar lub drobiowy - opcjonalnie)
  • 1/2 łyżki mąki
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz, kumin
  • cytryna


Przygotowanie:
  1. Adas przesypać do miski z wodą. Przepłukać, nalać świeżej wody, trzymać w niej ½ godz.
  2. W głębokim garnku wymieszać mąkę z 3 łyżkami oleju. Na małym ogniu mieszać chwilę.
  3. Dodać pokrojone w kostkę warzywa, wymieszać.  Trzymać na ogniu mieszając kilka minut.
  4. Wlać 1 litr zimnej wody.
  5. Wrzucić odsączony adas.
  6. Doprowadzić do wrzenia, gotować na średnim ogniu.
  7. Dodać 1 kostkę maggi (jeśli kto chce), wymieszać.
  8. Dodać czarnego pieprzu, kumminu, soli do smaku. 
  9. Odstawić aż się trochę ochłodzi, zmiksować.
  10. Przed podaniem polać kapką oliwy z oliwek,  udekorować natką pietruszki (lub świeżej kolendry).
Wspaniale smakuje skrapiana sokiem ze świeżej cytryny. 




wtorek, 3 sierpnia 2010

masterpiece


czyli - stary saudyjski deser z polską nutą. 

Trzy dni temu zrobiłam "stary" saudyjski deser na herbatnikach (z przepisem można zapoznać się tutaj) - prosty, ale smakowo nie zrobił w domu furory. Postanowiłam zatem, jak to mówią moje dzieci "pokombinować" i efekt przerósł oczekiwania całej trójki (w sumie czwórki - włączając mnie samą, bo przecież 4 miesięcznej Hanki wliczyć do jadłożerców nie mogę). Mąż nawet orzekł: "Masterpiece".


Składniki (cz. 1) na pierwszą warstwę budyniową:
  • herbatniki maślane 1-2 paczki (u nas 1 paczka = 100 g, lepiej mieć w zapasie dwie) 
  • 1/2 litra mleka (ja używam w proszku, pięciu kopiastych łyżek na 1/2 litra wody) 
  • 4 łyżki mąki kukurydzianej (lub ziemniaczanej) 
  • 3 "kwadraciki" serka kiri 
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego 
  • 2 łyżki cukru 
  • opcjonalnie dla tych, którzy chcą max kalorii i smaku: 1/2 szklanki bitej śmietanki (pół szkanki przed ubiciem) 
I z tego gotujemy budyń, czyli odlewamy trochę zimnego mleka, resztę do garnka i gotujemy. W odlanym mleku (ok. 100 ml) rozprowadzamy dokładnie mąkę.
Mleka, które gotuje się nam w garnku nie doprowadzamy do wrzenia, wsypujemy do niego cukier, cukier waliniowy, mieszamy.
Wlewamy (zimne) rozrobione mleko z mąką kukurydzianą. Mieszamy (aby nie przywarło) non stop aż zgęstnieje (na małym ogniu) - czyli powstanie smaczny budyń.
Odstawiamy, wrzucamy 3 kostki serka kiri i mieszamy (nic to, jeśli serek się nie do końca rozpuści, ale dobrze się postarać i wymieszać porządnie).
Kiedy się wystudzi - tu opcjonalnie: dodajemy ubitą - bitą śmietankę.

Dno płaskiej formy (ja używam szklanej o wymiarach 31x23 cm) wykładamy herbatnikami (1 warstwa). Herbatniki pokrywamy budyniem, równo rozprowadzamy. Okrywamy folią samoprzylepną i do lodówki.

Składniki (cz. 2) na polewę czekoladową:
  • 60 g masła 
  • 4 duże łyżki kakao 
  • 3 duże łyżki cukru 
  • 170 g śmietanki (ja używam lokalnej qiszta, poza Bliskim Wschodem - najbardziej gęstej i słodkiej jaką można dostać). 
(do polewy można dodać 1 łyżeczkę drobinek kawy rozpuszczalnej - jeśli jedzą dzieci można kombinować z inką - smak będzie bardziej intensywny).

qiszta

To wszystko do garnka o grubym dnie, na małym ogniu mieszać cały czas aż wszystkie składniki się połączą, masa zgęstnieje (nie trzymać na ogniu długo). Polewę rozprowadzić na masie budyniowej. Ofoliować. Do lodówki na minimum 3-4 godziny (lub dłużej jeśli kontrolować się potrafimy). Krajać na kawałki, układać "piętrami" w pucharkach lub jak kto lubi - na płask na talerzyku. Posypać pokruszonymi herbatnikami, sypnąć kilka drobinek kawy...

U mnie w lodówce stoją już przygotowane "na deser" pucharki, i od tej lodówki muszę siłą wszystkich powstrzymywać ;).

poniedziałek, 26 lipca 2010

ful czyli bobu dajcie


Ful (ang. fava beans lub broad beans) - czyli po naszemu bób - do tej potrawy sprzedawany w Arabii jest w puszkach niemalże gotowy do spożycia. Trzeba go tylko oczywiście trochę uszlachetnić. Świetne danie obiadowe i opcja dla wegetarian. Pamiętam, kiedy mój mąż po raz pierwszy kupił ful przygotowany w afgańskim fast-fudzie - i zajadał na śniadanie! Tak, Saudyjczycy jedzą ful z samego ranka, zwłaszcza zimą, przegryzając małymi ostrymi papryczkami. Oto nasza domowa wersja.
Baza:
  • 2 puszki ful medammes (jedna puszka to ok. 400 g) lub odpowiednia ilość brązowego suszonego bobu (namoczonego przez noc).
  • 2 duże cebule
  • 3 duże dojrzałe pomidory
Dodatki:
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 1 duży pomidor
  • ser feta
  • natka pietruszki
  • oliwa z oliwek
  • kummun, sól
  • chleb pita
Powyższa porcja wystarczyć powinna dla 6 osób. Sam bób (po zmiksowaniu z cebulą i pomidorami) można przechowywać w lodówce do 3 dni.
A teraz do dzieła!
Cebulkę pokroić na drobno, smażyć w oleju na małym ogniu  na złoto. Dodać drobno pokrojone 3 pomidory Smażyć mieszając aż pomidory się rozejdą. Podsypać solą do smaku, dodać kuminu do smaku. Ja sypię jeszcze trochę cynamonu.
Bób zmiksować - najlepiej w blenderze, na gładką masę. Dodać cebulę i pomidory (odsączone z oleju uprzednio). Zmiksować ponownie porządnie. Jeśli za gęste można dodać trochę rozmąconego z ciepłą wodą przecieru pomidorowego, byle nie przesadzić. Posolić do smaku. Jeśli chcemy by danie było ciepłe, podgrzać na patelni, na której smażyliśmy cebulę z pomidorami.
Przełożyć do szerokiej rozległej miski (duży głęboki talerz). Wrzucić pokrojone na kawałki jajka, świeże pomidory, pokruszyć ser feta, posypać natką pietruszki, doprawić kuminem, obficie polać oliwą z oliwek i posypać natką pietruszki (tej nie żałować). Wymieszać. Moje dzieci uwielbiają nabierać foul kawałkami ciepłego chleba pita. My z mężem dorzucamy do swoich porcji  świeże ostre papryczki.
Smacznego!
ps. potrawa sięgająca korzeniami Egiptu

środa, 21 lipca 2010

deser z mango


Mango, mango, mango - w Arabii tanie i znów dostępne w każdym sklepie. Świeże, pod postacią mrożonej pulpy, marynowane... 
Ja uwielbiam deser z mrożonego przecieru: rozmrażam w torebce,  ale nie do końca, wrzucam do blendera, dodaję gęsty jogurt naturalny (proporcje jak kto lubi), wstawiam do lodówki... 
Przed podaniem posypuję tartą czekoladą. 
Hmmm, pycha....

ps. dla tych z Was, którzy chcą zrobić ze świeżego mango: obrać ze skóry, wykroić miąższ, zmiskować, przetrzeć przez sitko, potem zamrozić, i potem zmiksować z jogurtem.  

poniedziałek, 19 lipca 2010

dżirdżir czyli rukoli odkrycie



Liście w pękach różniących się wielkością można kupić w każdym sklepie z warzywami. Trzeba tylko umyć, przebrać, skropić obficie sokiem z cytryny i chrupać. Wspaniałe w smaku, kwaskowate, gdzieś w oddali przebrzmiewa lekko nuta "chrzanowej" ostrości...  Świetna prosta sałatka.

sobota, 17 lipca 2010

basbusa daktylowa




Składniki:

  • 1 szklanka daktyli bez pestek 
  • 2 jajka 
  • 170 śmietanki gęstej i słodkiej (tutaj pod nazwą qiszta) 
  • 2 łyżki stołowe cukru brązowego 
  • 1/4 szklanki wody 
  • 50 g masła 
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego 
  • 1 szklanka gruboziarnistej kaszy manny 
  • 1 łyżka stołowa proszku do pieczenia 
Polewa:
  • 3 łyżki stołowe cukru pudru 
  • 2 łyżki stołowe mleka w proszku 
  • 3 kwadraciki serka kiri 
  • 30 ml wody 

Przygotowanie: 

1. Wodę, masło, jajka, śmietanę, cukier brązowy, cukier waniliowy zmiksować.
2. Dodać daktyle, zmiksować.
3. Wlać do miski, dodać kaszę manną, proszek do pieczenia.
4. Przełożyć do formy - ja używam prostokątnej, o wymiarach 31 cm x 23 cm
5. Piec w nagrzanym piekarniku (średnia temperatura, u mnie nastawiona na "4") aż góra stanie się złocista.

Uważać, by nie wysuszyć....

Polewa: wszystkie składniki do garnka o grubym dnie najlepiej, mieszać na małym ogniu. Jeśli serek się nie roztopi dobrze, zmiskować. Jeśli za gęste, dodać wody - stopniowo i mieszać.

Polać, pokroić, podawać, jeść - kolejność przypadkowa ;)

Smacznego!


wtorek, 13 lipca 2010

herbata w Arabii

pojawia się na stole zazwyczaj po posiłku, rzadziej obok tradycyjnej arabskiej kawy, którą gości musowo częstuje się na powitanie. Herbata nie jest mocna jak rosyjski czaj ani nie celeruje się jej przygotowania jak w Chinach, ani nie nie pije się jej na wielkie szklanice czy nawet filiżanki jak w Polsce. Podaje się w maleńkich uroczych szklaneczkach (zdjęcie). Jest słodka - w odróżnieniu od arabskiej kawy, tutaj cukru się nie żałuje. Jeśli chodzi o rodzaj - każda czarna od liptona po lokalne "marki". Mniej zdecydowanie jest herbatek smakowych - jak np. nasze rodzime herbapolowskie (które podsyła mi Mama), ale znajdziemy tu ziołowe (mięta, rumianek, szałwia) i coś na odchudzanie ;). Są herbaty zielone, ale wybór niewielki - zaczyna się na nie dopiero moda... Czasam do herbaty dodaje się liście mięty, którą kupujemy świężą w sklepie w wielkich pękach. My, wieczorem z mężem pijemy samą miętę, obowiązkowo ze stewianą (lokalna odmiana naturalnego słodzika z liści rośliny o nazwie "steviana" właśnie) - celebrując chwile ciszy i spokoju...

ps. do miniaturowych szklaneczek są też maciupeńkie łyżeczki, ale u mnie w domu giną w stylu iście magicznym...  na zdjęciu napar z mięty na cepeliowskim obrusie - czyli krztyna Polski w saudyjskim domu!

środa, 7 lipca 2010

dip z tahiny i jogurtu

proste znów i smaczne...

1 opakowanie (250-260 ml) gęstego jogurtu naturalnego
1/2 szklanki pasty sezamowej (tahina)
sok z 1 cytryny
2-3 ząbki czosnku zmiażdżone
1/2 łyżeczki soli (lub do smaku)

Wszystko razem wymieszać, doprawić solą do smaku. W lodówce trzymać min. 20 minut. Jak za gęste - dodać zimnej wody (ale ostrożnie, stopniowo mieszając). Można zanurzać w nim warzywa, kawałki grilowanego lub pieczonego kurczaka, można użyć jako pasty do smarowania pity - kanapek na styl arabski (ala szoarma)...

piątek, 4 czerwca 2010

ciasto daktylowe


Dwa dni temu wpadła do nas siostra męża i była kolejna lekcja gotowania. Tym razem piekłyśmy dwa ciasta w stylu daktylowym: ciasto po prostu daktylowe i daktylową basbusę... proste, nie wymagają dużego nakładu pracy i szybko się je robi! Na razie przepis na to pierwsze...

Składniki:

uwaga: szklanka (ang. cup) = 250 ml
  • 1 szklanka daktyli bez pestek
  • 1 szkl. mleka
  • 1 szkl. cukru brązowego
  • 3-4 jajka (jeśli duże to 3)
  • 1 mała łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 szklanka oleju (my użyłyśmy rzepakowego)
  • 2 szklanki mąki - użyłyśmy lokalnej mąki ciemnej (dark flour) - z pełnego przemiału  (znajoma w RP użyła pszennej pełnoziarnistej - i ponoć wyszło super)
  • 1 duża łyżka proszku do pieczenia
  • 1/2 dużej łyżki sody oczyszczonej (sodium bicarbonate)
  • ewentualnie: garść sparzonych rodzynków; garść włoskich orzechów
  • 2 duże łyżki kakao opcjonalnie
Przygotowanie: 

1. Mleko wlać do garnka, włożyć daktyle i gotować mieszając do porządnego zmiękczenia daktyli.
2. Jaja zmiksować w blenderze, dodać brązowy cukier, wanilię, olej i znów porządnie zmiksować
3. Wymieszać w misce mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą
4. Do dużej miski wlać miksturę z blendera.
5. Dodać trochę daktylowej pulpy - wymieszać (łyżką  - grunt że ręcznie)
6. Dodać trochę mikstury suchej (pkt 3) i wymieszać
7. Czynności opisane w punktach 5 i 6 powtarzać do końca
8. Opcjonalnie: dodać kakao (ciasto będzie miało intensywniejszy kolor) i wymieszać

I teraz można dorzucić rodzynków i/lub orzechów włoskich (te zdecydowanie lepiej).
Otrzymaną masę wlać do formy (my użyłyśmy okragłej o średnicy 27 cm, głębokości 5 cm; formę wyłożyłyśmy papierem do pieczenia) - wstawić do nagrzanego piekarnika i piec aż ładnie urośnie i jak to piszą fachowo - aż na patyku po wbiciu w środek i wyciągięciu nie zostanie "mokra" masa :).

Ciasto można otulić czekoladową polewą, podać z sosem toffi lub waniliowym. Jednak bez  nich mniej kaloryczne i smakuje nie mniej świetnie! A zwłaszcza jeszcze ciepłe...

Smacznego!

Dodatkowe rady w komentarzach!

zob: polewa czekoladowa



piątek, 23 kwietnia 2010

daktylowy szejk mleczny



Składniki:
  • daktyle - 7-9 (w zależności od preferencji własnych) - bez pestek 
  • mleko (250 ml) - 100 ml gorące, reszta zimne - lodówkowe (można dodać lodu pod koniec miksowania) 
  • masło orzechowe (kopiasta łyżka stołowa) 
Przygotowanie: 

Daktyle wypestkowane namoczyć w 100 ml gorącego mleka (jeszcze lepiej, jeśli się w tym mleku je rozgotuje). Rozgnieść, ostudzić, dolać pozostałą zimną część dolać i można miksować. 
Inna opcja - daktyle wrzucić do 100 ml gorącego mleka, odstawić, po ostudeniu - do lodówki na noc. Rano dolać 150 ml i miksować, dodając masło orzechowe. Pić z pianką - jak dla mnie pychaaa.

Uwaga: o wiele lepszy smak uzyskuje się używając zamiast zwykłych daktyli pasty daktylowej (nie trzeba jaj rozmiękczać, namaczać od razu do zimnego mleka, masło orzechowe i miksować) - w Arabii tej oczywiście pod dostatkiem - nie wiem jak poza granicami krajów w których daktyli dostatek... Są też różne rodzaje daktyli, mniej lub bardziej słodkie toteż z ilością naprawdę trzeba eksperymentować. Ja używam daktyli "sukkari". 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...