Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved: Umm Latifa (in Saudi Kingdom) 2013-2009 http://kuchniaarabska.blogspot.com/
Przepisy i zdjęcia są dziełem autorki bloga, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody zabronione.

Respect Copy rights - they are reserved. Copying and publishing any material from the blog, without a written permit from the author, forbidden.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2013

kokosowy odlot...

Od tygodnia chodził za mną kokos. 
Nie miałam wyjścia. 
Musiałam coś z tym zrobić.
Zrobiłam kokosową basbusę. 



Składniki:
1 łyżka pasty tahina
100 gr miękkiego masła
1 puszka (397 g) skondensowanego mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
320 g semoliny [za wikipedią: gruboziarnista mąka lub drobna kasza otrzymywana z pszenicy twardej - durum, używana do prod. makaronu, kaszy kus-kus]
100 g suszonych wiórków kokosowych [plus wielka garść na posypanie upieczonej już basbusy] 
250 ml wody
(na syrop)
300 g cukru
250 ml wody
1 łyżeczka soku z cytryny

Jak to się robi? 
1. Przygotuj syrop – dodaj cukier i wodę do garnka, doprowadź do wrzenia i gotuj na małym ogniu przez ok. 8 minut. Wystudź, dodaj sok z cytryny. Zamieszaj. 
2.  Posmaruj formę do pieczenia - 28x24cm - taniną.
3. W misce połącz masło, mleko skondensowane, proszek do pieczenia – wymieszaj dokładnie  najlepiej trzepaczką. Dodaj semolinę, wiórki kokosowe, wodę – i znów wymieszaj dokładnie.
4. Przelej miksturę do formy, wyrównaj. Piecz w uprzednio nagrzanym piekarniku [ok. 190 stopni] mniej więcej przez 35 minut – lub – aż wierzch okryje się kolorem złota…
5. Polej zimnym sosem gorącą basbusę (lub na odwrót, jeśli zapomnisz wpierw przygotować sos, wystudź basbusę i polej ją gorącym sosem).
6. Rozprósz garść wiórków po wierzchu... Krój na kształty i porcje wedle upodobania. 

źródło: desery orientalne ze strony: http://www.nestle-family.com

piątek, 4 czerwca 2010

ciasto daktylowe


Dwa dni temu wpadła do nas siostra męża i była kolejna lekcja gotowania. Tym razem piekłyśmy dwa ciasta w stylu daktylowym: ciasto po prostu daktylowe i daktylową basbusę... proste, nie wymagają dużego nakładu pracy i szybko się je robi! Na razie przepis na to pierwsze...

Składniki:

uwaga: szklanka (ang. cup) = 250 ml
  • 1 szklanka daktyli bez pestek
  • 1 szkl. mleka
  • 1 szkl. cukru brązowego
  • 3-4 jajka (jeśli duże to 3)
  • 1 mała łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 szklanka oleju (my użyłyśmy rzepakowego)
  • 2 szklanki mąki - użyłyśmy lokalnej mąki ciemnej (dark flour) - z pełnego przemiału  (znajoma w RP użyła pszennej pełnoziarnistej - i ponoć wyszło super)
  • 1 duża łyżka proszku do pieczenia
  • 1/2 dużej łyżki sody oczyszczonej (sodium bicarbonate)
  • ewentualnie: garść sparzonych rodzynków; garść włoskich orzechów
  • 2 duże łyżki kakao opcjonalnie
Przygotowanie: 

1. Mleko wlać do garnka, włożyć daktyle i gotować mieszając do porządnego zmiękczenia daktyli.
2. Jaja zmiksować w blenderze, dodać brązowy cukier, wanilię, olej i znów porządnie zmiksować
3. Wymieszać w misce mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą
4. Do dużej miski wlać miksturę z blendera.
5. Dodać trochę daktylowej pulpy - wymieszać (łyżką  - grunt że ręcznie)
6. Dodać trochę mikstury suchej (pkt 3) i wymieszać
7. Czynności opisane w punktach 5 i 6 powtarzać do końca
8. Opcjonalnie: dodać kakao (ciasto będzie miało intensywniejszy kolor) i wymieszać

I teraz można dorzucić rodzynków i/lub orzechów włoskich (te zdecydowanie lepiej).
Otrzymaną masę wlać do formy (my użyłyśmy okragłej o średnicy 27 cm, głębokości 5 cm; formę wyłożyłyśmy papierem do pieczenia) - wstawić do nagrzanego piekarnika i piec aż ładnie urośnie i jak to piszą fachowo - aż na patyku po wbiciu w środek i wyciągięciu nie zostanie "mokra" masa :).

Ciasto można otulić czekoladową polewą, podać z sosem toffi lub waniliowym. Jednak bez  nich mniej kaloryczne i smakuje nie mniej świetnie! A zwłaszcza jeszcze ciepłe...

Smacznego!

Dodatkowe rady w komentarzach!

zob: polewa czekoladowa



niedziela, 25 stycznia 2009

przyprawy Arabii

Najbardziej popularne przyprawy w Arabii: kummun (kmin rzymski), wspaniały w smaku, dodawać można do wszystkiego. Tutaj ziarenka przed zmieleniem. Choć podobne do kminku, smak inny. W Arabii dodaje się tylko w formie zmielonej, miałkiej do potraw. 


Czarna cytryna - suszona cytryna, można kupić ją sproszkowaną, jak i w całości. Dodaje się niemalże do wszystkiego: potraw z kurczaka, zup, ryżu. Nadaje lekko kwaskawy smak.



Do potraw z kurczaka, ryżu dodaje się też cynamon - czy to w kawałkach czy posypuje jego miałką formą.


Zatar to tymianek z dodatkiem prazonego ziarna sezamu, wspaniale smakuje zmieszany z oliwą z oliwek i francuskim pieczywem (najlepsze oferuje oczywiście francuski Carrefour), ale i w jego ślad arabskie supermakety spożywcze zaczęły francuskie buły wypiekać.



Kardamon (kardamom) i goździki. 


Kardamon przede wszystkim to podawowy dodatek do tradycyjnej arabskiej kawy (zmielony). Zaparzanie tego napoju jest istną sztuką, i rózni się w zależności od prowincji Arabii, regionu. Do gotującej się kawy wrzuca się niekiedy główki goździków lub szczyptę tej przyprawy. Całe ziarna kardamonu, główki goździków i małe papryczki mozna znaleźć w gotowanym ryżu, którego sposobów przyrządzania i smaków trudno zliczyć...

I oczywiście - szafran - jego delikatne wstążki zabarwiają ryż na żółty kolor, dodaje się go kapkę również do arabskiej kawy.

Polecam Czarnuszka siewna (habba sauda) czyli nigella sativa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...